Jest ok. 470 rok trzej młodzi Trakowie z Ilirii Zimarchus, Ditybistus i Justyn z Bederiany wyruszają piechotą do Konstantynopola aby spełnić swoje marzenia o służbie w cesarskiej armii. Jak podaje Prokopiusz z Cezarei to zwykli wieśniacy, którzy mają ze sobą jedynie kilka sucharów. Justyn za kilkadziesiąt lat zostanie cesarzem, obwołanym z woli ludu Konstantynopola, a jego siostrzeniec świętym kościoła prawosławnego i jednym z najwybitniejszych cesarzy w dziejach Bizancjum. Od suchara do Cezara, bizantyński dream w całej krasie i przepychu godnym Cesarstwa.


Jest grudzień 2023 roku, to moja czwarta wizyta w Stambule. Idę ulicą Yenicetlier, tym kawałkiem, który nakłada się na dawną główną ulicę bizantyńskiego Konstantynopola. Przebijam się przez żwawy tłum, który podobnie jak ponad 1000 lat temu, przetacza się tędy w pogoni za codziennością. Ciekawe, do kupienia czego, zachęcali wtedy uliczni sprzedawcy? Próbuję wyimaginować sobie, owe kolumny, portyki, którymi była obrzeżona ulica Mese, bo tak się nazywała, te rozległe place, którymi była przerywana i te kolumny, które przeważnie znajdowały się na ich środku. Ciężko jest nimi zastąpić kolorowe szyldy, sklepiki wszelkiej maści, kantory, knajpki szczelnie wypełniające każdą wolną przestrzeń dzisiejszego Stambułu.

Nagle, jak za dotknięciem klawisza uruchamiającego program rekonstrukcji miasta (o czarodziejskiej rożdżce w dobie AI nie wypada) wyłania się ona, kolumna Konstantyna a właściwie to co z niej zostało. Trzydziestopięciometrowy kapitel koryncki, porządnie osmalony na pamiątkę licznych pożarów trawiących miasto. Taki całkiem nie drobny szczegół, który pozwala dorysować resztę planu. W ten plan wstawiam trzech przybyszy z iliryjskiej wioski. Może zatrzymali się tutaj, już lekko oszołomieni przepychem i ogromem miasta. Może podziwiali Konstantyna Apolla-Heliosa patrzącego ze szczytu kolumny na swoje miasto. Prosili go o błogosławieństwo i pomyślność w dalszych staraniach o przyjęcie do cesarskiej armii. Może kolumna, tak jak symbolizowała nowe życie miasta, które z Bizancjum stało się w 330 r. Konstantynopolem, Nowym Rzymem, stała się dla chłopaków z prowincji obietnicą nowego życia? Jedno jest prawie pewne, nie mogli tędy nie przechodzić.

Jak wspomina Prokopiusz z Cezarei udało im się zaciągnąć do pałacowej gwardii, jak dodaje złośliwie ze względu na urodę, którą wszyscy trzej się odznaczali. Justyn z czasem wspiął się po szczeblach kariery wojskowej, by zostać komesem gwardii cesarskiej. W międzyczasie sprowadził z wiosek swoich krewnych i pomagał im zdobyć wykształcenie i pozycję. Jednym z nich był jego siostrzeniec Petrus Sabbatius, którego sprowadził do Konstantynopola prawdopodobnie gdy chłopak miał 12 lat. Już jako dorosły mężczyzna zacznie używać imienia Florius Petrus Sabbatius Justynianus, na znak, że najprawdopodobniej został przez Justyna adoptowany. Wykształcony, obyty w konstantynopolitanskim środowisku, wspierał wuja w jego działaniach. Są tacy, którzy pypuszczaja, że to za sprawą jego machinacji Justyn zostanie obwolany cesarzem, i że tak na prawdę to on zza pleców Justyna zarządza imperium. W 527 r. już samodzielnie jako Justynian później zwany także Wielkim obejmie samodzielną władzę nad cesarstwem.

Z ulicznego tumultu, przebija się do mnie męski głos. Pyta czy czegoś szukam, czy potrzebuję pomocy. Mówię, że zwiedzam po prostu, ot włóczę się w podziwiam. Zaczyna się rozmowa. Erdem, iżynier, dobrze zna rosyjski, ma w Rosji przyjaciół a przy okazji całkiem sporą wiedzę na temat Stambułu. Mówi, że mi coś pokaże.

Ależ, ależ! Znowu Królik (ten z Alicji, który już wcześniej zaprowadził mnie na hipodrom), ciekawe gdzie tym razem mnie zaprowadzi? Idziemy przez plac, gdzie znajdował się hipodrom, na tyły dawnego toru wyścigów konnych. Tam jeszcze przechodzimy przez mały skwer i oto wyłania się Mała Hagia Sophia. Nazwana tak przez tureckich zdobywców miasta, bo faktycznie wygląda jak miniatura swojej słynnej sąsiadki. Obecnie mały meczet, wcześniej cerkiew św. Sergiusza i Bakchusa. Podobieństwo obu świątyń ponoć nie jest przypadkowe, to cerkiew stanie się, tak przypuszczają niektórzy, inspiracją dla tych, którzy po powstaniu Nika w 532 r. odbudują Kościół Mądrości Bożej i swoim dziełem wprawią Świat w stan permanentnego zachwytu. Obie światynie będą zresztą kończone prawie w tym samym czasie, cerkiew w 536, Hagia Sophia rok później.1


Fundatorami cerkwi byli Justunian Wielki (już wiemy, siostrzeniec Justyna trackiego chłopa z Iirii) i Teodora jego żona (córka niedźwiednika z hipodromu, aktorka, okazjonalnie prostytutka). Jedna z najbardziej fascynujących par Bizancjum. Ale to temat na inną opowieść.

Są tacy, którzy inicjatywę budowy przypisują jedynie Teodorze, powszechna jest jednak legenda, która łączy powstanie cerkwi z pewnym cudownym zdarzeniem. Justynian miał zostać oskarżony o próbę zamachu na cesarza Anastazjusza2. We śnie Anastazjuszowi mieli się ukazać Sergiusz i Bacchus, przekonać cesarza, że oskarżony jest niewinny. Tak ocalony od śmierci, Justynian obiecał ponoć obu świętym wybudowanie świątyni kiedy dojdzie do władzy. I faktycznie rozpoczęcie budowy świątyni zbiega się z rokiem w którym Justynian oficjalnie wstępuje na tron cesarski (527r.).

Zadziwiająco podobną historię przeżył sam Justyn. Jako młody żołnierz urzestniczący w kampanii przeciwko Izaurom, został wtrącony przez swojego dowódcę do lochu z zamiarem stracenia. Dowódcy owemu, Janowi Garbusowi przez trzy noce z rzędu miała we śnie ukazywać się potężna postać nakazująca wypuszczenie Justyna z lochu i ocalenie mu życia, informując przy tym, że ów człowiek i jego rodzina będą mu kiedyś bardzo potrzebni. I tak oto Justyn ocalił głowę. Nie ma to jak perspektywa konkretnych korzyści. Zmiękczy każde, nawet najbardziej zawzięte urzędnicze serce.


Czy opowieści te, to przejaw charakterystycznej dla starożytnych potrzeby uzasadniania zdarzeń zjawiskami nadprzyrodzonymi czy też echo autentycznych sennych inspiracji, tego się już nie dowiemy. Wiemy natomiast, że patroni cerkwi, Sergiusz i Bakchus nie mieli tego szczęścia co Justyn i Justynian i ich ścięte głowy spoczęły w świątyni jako relikwie. Obaj to żołnierze rzymscy, męczennicy chrześcijańscy, skazani i zamordowanie za swoją wiarę. Wiąże się z tym bardzo interesujący tęczowy wątek, ale tu odsyłam do innego tekstu na blogu.

Siedzimy po środku pustego meczetu z Erdenem i wszystko znika. Nie ma spraw, nie ma Stambułu nawet, nie ma Erdema.

Kto wie, może to ten dziwny bilans ocalonych głów do tych, które przepadły pod ciosami katowskich mieczy, a które według innej legendy miały się połączyć w miłosnym zjednoczeniu po śmierci przekłada się na niezwykły spokój tego miejsca. Kameralny, jak na standardy Stambułu meczet, praktycznie pusty, to idealne miejsce na chwilę wytchnienia i oderwania się od miejskiego rozedrgania, oddanie się marzeniom, niekoniecznie sennym. Może spłynie na nas odrobina życiowego farta i zaradności, ludzi dzięki którym to miejsce powstało?


No cóż, sny Erdena o szybkim podrywie na „przewodnika” się nie ziściły. Może ja wyśnię jakiś bizantyński, stambulski sen, który mi się spełni?


Przypisy:

  1. Co do tego czy Cerkiew św. Sergiusza i Bakchusa była faktycznie inspiracją dla budowniczych Hagii Sophi trwają wśród naukowców spory. Z całą pewnością stała się ona natomiast inspiracją dla bydowniczych kościoła San Vitale w Rawennie (ukończony w 547 roku) jego plan jest identyczny z Małą Hagią Sophią. Ten sam plan ma także katedra zbudowana przez Karola Wielkiego w Akwizgranie (lata budowy 790 – 805). Tu inspiracją była świątynia z Rawenny ↩︎
  2. Wikipedia podaje wersję o zamachu na Justyna, ta wydaje mi się całkowicie nieprawdopodobna i idę za wersja podaną przez Murata Belge w Istanbul Gezi Rehberi ↩︎

Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia historia Turcji Imperium Osmańskie Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama ćwiczenie z wyobraźni śniadanie

od suchara do cezara/ Mała Hagia Sophia w Stambule

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *