Kocham być w Stambule, kocham Turcję. Jak tylko nadarza się okazja wracam napawać się widokami, klimatem, cieszyć jedzeniem i ludźmi. Od czasu do czasu można jednak, przy okazji takiej przygody, wpaść na kosztowną minę. Turysta to człowiek, który pojawia się i za parę dni już go nie ma. Gotowa okazja dla co poniektórych, aby zarobić przy zastosowaniu paru prostych, nieczystych zagrywek. Wystarczy przeinterpretować zamówienie, coś dodać o czymś zapomnieć, czegoś nie dołożyć albo nie włączyć. A jak jeszcze klienta się zagada i przyjaźnie poklepie po ramieniu, to szansa na to, że nie zauważy, albo po prostu zszokowany nie zareaguje jest większa. Rozpieszczony turysta (taki nieprzywykły, do tego, że coś może nie być tym na co się umawiał:) odwykły od stosowania tego typu zagrywek jest łatwym łupem. I ja nim się stałam.
I wiem, wiem, to nie jest specyfika tylko stambulska czy turecka, ale opisuję moje przygody w tym mieście i kraju, stąd to wskazanie w tytule.

A że błędy są po to, aby się na nich uczyć, postanowiłam podzielić się paroma wydarzeniami, podczas których ewidentnie dałam się naciąć. Prawdą jest, że instynkt mi nie zadziałał, a nieprzyzwyczajona do takich sytuacji po prostu zbyt późno połączyłam kropki. Nie zawsze chodzi o duże pieniądze, ale bywa, że tych drobnych „fauli” jest na tyle, aby całościowa suma – nawet w trakcie krótkiego pobytu – okazała się znacząca. Tutaj mam apel, może ktoś z was doświadczył podobnej sytuacji i warto ku przestrodze dołączyć kolejne przykłady do listy. Jeśli macie ochotę się podzielić, piszcie na zasiedmiomagorami@gmail.com.
RESTAURACJE
RYBA ZA 100 EURO


To była moja najkosztowniejsza wpadka zaliczona w trakcie pierwszego pobytu w Stambule. Miałam ochotę na rybę, jeszcze słabo znałam miasto, poszłam do jednej z restauracji na Moście Galata. Kelnerzy zobaczyli samotną kobietę, ewidentnie z Zachodu. Zakwalifikowali mnie z miejsca do grupy kasiastych turystek. Podjechali z wózkiem, na którym prezentowały się różne gatunki ryb. Zaczęłam tłumaczyć, że ja jednak jestem sama, taka duża ryba to nie dla mnie, proszę o porcję dla jednej osoby. Kelner mnie przekonywał: „Ach nie, to nie będzie taka duża porcja”. Skoro nieduża i mówi to szef sali, bardzo miły i kulturalny, zgodziłam się. Kiedy przywiózł mi całą upieczoną rybę zapytałam czy uważa, że to jest porcja dla jednej osoby, jak zamawiałam. „Och, ależ to odejdzie, to odejdzie, nie jest tak dużo”. Już wiedziałam, że oto zostałam nabita w butelkę.
Wszystkie moje teksty
są dostępne za darmo
– bo wierzę w dzielenie się opowieścią
i przydatną informacją.
Jeśli jednak uznasz, że coś Ci dały,
możesz zostawić mi napiwek,
symbolicznie zaproszając mnie
na kawę albo piwo:)
☕️🍺.
To drobny gest, który bardzo realnie pomaga mi pisać dalej.

Kiedy jednakże, za przystawkę, rybę, frytki i piwo otrzymałam rachunek 100 euro, w którym zawarto sumę za kilogram ryby, stwierdziłam, że ktoś tu mocno przesadził.
Wniosek:
W restauracjach, gdzie sprawa wygląda podejrzanie, zamawiajcie po prostu określoną gramaturę ryby.
Epilog:
Ponieważ nie jestem standardową turystką i jednak dość często bywam w Stambule, przechodząc obok tej restauracji, na zaczepki kelnerów proponujących posiłek teraz odpowiadam: „Nie dziękuję, 100 euro za niezbyt smaczną rybę to nie jest to czego szukam”. Bo powiedzmy sobie szczerze, gdyby ta ryba była wyjątkowo dobra, to i ja bym ten przekręt łatwiej odżałowała. Wyrywające z butów doznanie smakowe, to jedyny możliwy balsam na finansową wyrwę w portfelu. Niestety, ostała się ino wyrwa.
BONUS EXTRA PŁATNY
Innym razem zdarzyło się, że zamówiliśmy coś, a tu na wstępie wjeżdżało meze. Wyglądało to jak część zamówionego dania. Coś jak surówka do kotleta:). Jednak na koniec okazywało się, że to kelnerska inicjatywa własna, za którą oczywiście trzeba było dodatkowo zapłacić. Szkoda nam było czasu i emocji na wykłócanie się, więc płaciliśmy.
Wniosek:
Warto upewnić się czy to co pojawia się na waszym stole to jest to co zamawialiście.
TRANSPORT
TAXI NA SŁOWO

Taksówki w Stambule i w Turcji są bardzo tanie. Warto o tym wiedzieć i nie bać się korzystać z takiej formy transportu. Bywa jednak, i ja dałam się na to nabrać, że kierowca nie włącza taksometra a następnie podaje kwotę z kosmosu.
Wniosek:
Zaraz po ruszenia taksówki sprawdźcie czy kierowca włączył taksometr. Niby proste, ale jak ktoś uważa, że to naturalne, wierzy w to, co taksówkarz mówi. A przytomnieje potem, jak jest już za późno.
ZAKUPY
DOŁADOWANIE SCHRÖDINGERA

Ta historia przydarzyła się żonie mojego znajomego. Przytoczę ją, bo warto również w tego typu sytuacjach zachować czujność. Kobieta postanowiła zakupić doładowanie karty w punkcie, coś jak nasze kioski RUCHU czy Kolportera. Jakie było jej zdziwienie, kiedy dopiero przy bramce w metrze zauważyła, że co prawda pieniądze wydała, i oficjalnie karta jest naładowana a jednocześnie pusta.
Wniosek:
Jeżeli musicie dokupić jakiekolwiek doładowanie w tego typu punktach bierzcie potwierdzenia, paragony. Wydawanie ich nie jest w zwyczaju stambulskich i tureckich sprzedawców.
TAK SIĘ MIŁO ROZMAWIA

Może to był przypadek, ale zdarzało się to na tyle często, że po prostu warto i w takich sytuacjach być uważnnym. Przy zakupie drobiazgów, sprzedawcy zaczynali zagadywać, i tak jakoś w trakcie tej pogawędki po prostu zapominali zapakować część zakupionego towaru. Nie traćcie czujności.
Trochę przykro i przyznam, było to na początku męczące i frustrujące, że w czasie, kiedy po prostu chcecie cieszyć się luzem, swobodą niestety gdzieś z tyłu głowy warto mieć włączoną lampkę alarmową. Nie lubię działać w trybie nieustającej czujności, postanowiłam zatem potraktować tego typu incydenty jako atrakcję turystyczną, a wiedzę na temat potencjalnych zagrożeń, jako drogę do bardziej świadomego wyjścia z bycia ofiarą, i stawania się partnerem w zakupowych potyczkach:). Czego i wam życzę.

Może cię też zainteresować:
Jak korzystać z komunikacji miejskiej w Stambule? ⬇️
Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama çiğ köfte ćwiczenie z wyobraźni śniadanie św. Mikołaj
