Teoretycznie istnieje taka możliwość. Wspomina o niej Izabella Wit-Kossowska w swojej książce o fascynującej, pełnej zawirowań i dramaturgii historii kawy. Że dzięki Etiopczykom, jeżeli nie sam Mahomet to niektórzy z jego bliskiego otoczenia mogli już w VII w. skosztować kawy! Oczywiście nie takiej kawy jaką znamy dzisiaj. Tę niemal 1000 lat później, pod koniec XV w. wymyślą Jemeńczycy. Zaczną prażyć ziarna, mielić i podgrzewać w specjalnych tygielkach, to tę w nieco zmodyfikowanej formie pijemy do dzisiaj.

Ale zanim to się wydarzy, w 622 r. część towarzyszy proroka, po wygnaniu z Mekki, ucieknie do Aksum, państwa leżącego na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Etiopii. Jak wiadomo to Etiopia jest ojczyzną kawy, rejonem skąd rozleje się na cały świat. Towarzysze Mahometa zostaną w Aksum przyjęci bardzo łaskawie i właśnie oni, jako pierwsi muzułmanie, skosztują (ponoć!) owoców kawowca.


NIE DA SIĘ WYKLUCZYĆ

Czy jednak faktycznie mieli taką możliwość? Pierwsze archeologiczne ślady spożycia kawy w Etiopii datowane są na IX-X w. n. e.  Wyniki badań, pozwalające ustalić tę datę, opublikowane zostały parę lat po wydaniu książki.  Autorka nie znając ich jeszcze, przesunęła ten czas na tysiąc lat p. n. e.


UWAGA BARDZO NIENAUKOWA TEORIA (ZABAWA WYOBRAŹNIĄ)

Etiopczycy, czyli starotestamentowi Kuszyci, potomkowie wnuka Noego, najpierw pogryzali owoce kawowca, jak dzisiaj Turcy słonecznika. Uśmiecham się do wyobrażenia, jak pewnie przy tym okrutnie śmiecili. Niech mnie ktoś poprawi, jak coś wie więcej na ten temat. Śmieci albo się rozkładały użyźniając glebę, albo wyrastały z nich nowe krzewy kawowca. Kto wie może stąd wzięły się w Jemenie pierwsze krzaczki? Może jakieś grupy wojowników Oromo, albo pielgrzymi dotarli na jemeński brzeg z sakiewkami wypakowanymi, zerwanymi z dziko rosnących krzaczków owocami i pogryzali? W każdym razie, ja będę od teraz miała mniejsze wyrzuty sumienia, jak nieco naśmiecę, bo nigdy nie wiadomo jakie dobro z tego zakwitnie.

A wracając do samego Mahometa, może ( kto wie? Kto wie?:) jego etiopscy wyznawcy, już pogryzali owoce kawowca? Na szczęście jednak jeszcz nie popijali.


WINO ISLAMU

Jedną z pierwszych form przyrządzania owoców kawowca jaką przejmą wyznawcy Mahometa od Etiopczyków (udokumentowane formy dopiero w XV w.) będzie tzw. wino islamu. Świeże łupiny i ziarna kawy zalewano wodą i doprowadzano do alkoholowej fermentacji. Znamy stosunek Mahometa do alkoholu i wszelkich używek, substancji zmieniających świadomość. Może zatem na szczęście w 622 r. nikt jeszcze nie znał technologii przyrządzana cienkiego winka z kawy, bo dzisiaj budziłaby nas co najwyżej Inka a i to nie jest takie pewne. Bo czy bez kawy wpadlibyśmy na pomysł zbożówki? A tak Mahomet nie zrobił z kawy haram (zakazanego produktu, jak np. wino), i co prawda paru islamskich radykałów próbowało jej zakazać, o czym przy innej okazji, ale ostatecznie polegli na kawowym polu walki.

Najwidoczniej coś się nie wydarza wcześniej aby mogło zaistnieć później i na trwałe. Choćby w następnym wcieleniu:). Czekajmy zatem cierpliwie na sprzyjające okoliczności.


🌬Przy okazji polecam książkę Izabelli Wit-Kossowskiej, Historia kawy, SBM Renata Gmitrzak, 2021

Fascynująca, wielowątkowa opowieść o historii, która mało brakowało, mogła zakończyć się zupełnie inaczej. Materiał moim zdaniem szalenie trudny konstrukcyjnie. Ujęcie w sensowną całość tak wielowątkowego tematu to chyba podstawowe wyzwanie przy tego typu projekcie. Mnie nieco dziwi jak mało miejsca autorka poświęciła roli Imperium Osmańskiego w propagowaniu kawy. Za to można w książce znaleźć opis obyczajów etiopskiego ludu Oromo, jak i obszerną prezentację różnych form przyrządzania kawy, które współcześnie przeżywają prawdziwy kreatywny rozkwit, a przy okazji nawiązują do najstarszych tradycji z nią związanych..


Materiał zainspirowany został wizytą w pierwszej stambulskiej kawiarni Beta Yeni Han.


Jak wiadomo, nie ma lepszej pary niż kawa i ciacho, a z croissantem kawa komponuje się szczególnie zgrabnie. Dla zainteresowanych losami croissanta, jak dużo ma wspólnego z Turcją i Polską przy okazji mam coś specjalnego.

Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia historia Turcji Imperium Osmańskie Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama ćwiczenie z wyobraźni śniadanie

czy Mahomet znał kawę?

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *