Poranki w Stambule? Najchętniej w Modzie. Do tego prawdopodobnie najlepszy simit w Stambule. Kawa – może nie wybitna, ale z klimatem i widokami wartymi wschodów i zachodów Słońca.
Jeżeli jesteście już wolni od turystycznych konieczności, zaliczania stambulskiego must have, mam dla was propozycję. Spacer nad brzegiem Marmary w okolicach Moda Iskelesi.



Od kiedy odkryłam azjatycką część Stambułu, wybrzeże Mody to moja ulubiona okolica na poranne, ale też i wieczorne spacery. Przy odrobinie szczęścia możecie tam trafić na turnerowskie mgły i żeglarzy bezszelestnie sunących w otchłań końca świata:). Grupy zaprzyjaźnionych psiarzy wyprowadzają swoich pupili na poranne siusiu. Jakiś mężczyzna pije kawę z termosu, stoi na kamienistym nabrzeżu i wgapia się w dal. Ktoś biega, ktoś rozłożył już pierwsze piknikowe leżaki, jakaś zakochana para najwyraźniej nie wróciła jeszcze z wczorajszej imprezy. Moda jak to Kadiköy (Moda to część Kadiköy), po intensywnym wieczorze, nieśpiesznie wchodzi na wyższe obroty. Na lekkim kacu od czasu do czasu potykając się z wdziękiem o zaszłości ostatniej nocy.




Niewątpliwą atrakcją tej okolicy jest Moda Iskelesi, zabytkowa przystań promów, o której już wam wcześniej pisałam (link do tekstu zostawiam w komentarzu). Dzisiaj to przede wszystkim urocze molo, kawiarnia i mała biblioteka a dla mnie ulubione miejsce na poranną kawę. Dla porządku dodam, nie ze względu na walory smakowe tejże. Najchętniej mieszkałabym gdzieś w pobliżu i pisała te słowa z piętra Moda Iskelesi, zainstalowana przy jednym z biurek w bibliotece. Nawet jeśli nie po książkę, warto wejść tam by stanąć na tarasie z kubkiem kawy w dłoni i wgapić się w morze. Najlepiej przy wschodzie albo zachodzie słońca. W końcu kawa wieczorową porą w Stambule to normalka.









Okolica ta ma jeszcze jeden walor, który odkryłam ostatnio. Całkiem niedaleko od wybrzeża można wpaść na przepysznego simita. Jak na razie jest to najlepszy simit jaki jadłam kiedykolwiek, nie tylko w Stambule.
Niech was nie zniechęca droga. Trochę jednak trzeba się przejść. Najpierw wzdłuż malowniczego kanału, potem już przez okolice mniej urocze ciągle jednak malownicze:).


Kolejną przeszkodą, którą musicie pokonać jest wrażenie na widok, przykrytego folią i nieco spoconego pokazowego zestawu. Nie jest ono najlepsze. Zrobiłam chyba, na jego widok, dość wymowną minę, bo dziewczyna za ladą, dodam bardzo sympatyczna, szybko zaczęła mnie zapewniać, że zrobią nowe i świeże. Ja zadowolona, że moje internetowe lekcje tureckiego nie poszły w las, zasiadłam za stolikiem i poddałam się zasadzie ryzyk fizyk. I nie pożałowałam.


Śniadanie było świetne, wszystko świeże fajnie podane, w bardzo przystępnej cenie, bo miejsce znajduje się poza zwyczajowym zasięgiem turystów i kadiköyskich imprezowiczów, a simit był wyśmienity. Nie wiem co oni dodają do tego ciasta, smakował wyjątkowo. Do tego miła obsługa, czego chcieć więcej. Po drodze z powrotem przeszłam przez mały park, miałam okazję przywitać się z dyżurnym Atatürkiem tej okolicy, dzień mogłam uznać za otwarty i ruszyć w dal. Tym razem na nieco spóźnioną z powodu śniadania kawę na Moda Iskelesi.

Simit Teknesi Kadıköy
Osmanağa, Recep Peker Cd 38
34724 Kadiköy/ Stambuł
o porankach na Moda Iskelesi plus odrobina historii
o barszczu ukraińskim, co ma wspólnego z Moda Iskelesi
Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama çiğ köfte ćwiczenie z wyobraźni śniadanie św. Mikołaj
