Sefer tasi naczynie podróżne stosowane na obszarach Imperium Osmańskiego, które stało się inspiracją dla popularnych na obszarze demoludów menażek obiadowych będzie pohaterem dzisiajszej podróży w czasie.

Saturator i napis „Społem” to jedne z tych „pendolino pamięci”, które w trybie przyspieszonym przenoszą mnie do czasów dzieciństwa. Do klucza dyndającego na szyi, do godzin przebieganych między placem do gry w dwa ognie, rezerwatem przyrody Kadzielnia i torami kolejowymi, przez które przeskakiwaliśmy dla sportu — i dla całkiem sporej dawki adrenaliny.

Świata, który nie miał końca.

Tych rumaków pendolinowych jest, rzecz jasna, znacznie więcej. Że jednego z nich spotkam w samym sercu Anatolii? Stanę przed witryną sivaśkiego muzeum archeologicznego i poczuję smak przytachanych przez rodziców niemal pięćdziesiąt lat temu ziemniaczków z kotletem mielonym, zasmażanych buraczków i pomidorówki? Przyznacie, to dość zaskakujące.

Trojaki, względnie czworaki – czyli menażka obiadowa, komplet garnków ustawionych jeden na drugim i spiętych fikuśną klamrą z drewnianą rączką – to temu cudowi PRL- owskiej, jak mi się długo wydawało, techniki oraz sieci przyzakładowych stołówek przez jakiś czas zawdzięczaliśmy rodzinne obiadki.

Jak się okazuje, nie my pierwsi – my, klasa robotnicza Rzeczpospolitej Ludowej – i nie ostatni. W Polsce do masowego, cywilnego użytku trafiły te zgrabne pojemniczki w latach sześćdziesiątych. Tak się składa, że mniej więcej w tym samym czasie rozpowszechniły się one w innych krajach DemoLudu – a to, jak się zdaje, za sprawą Armii Radzieckiej, która zapewne przejęła je od armii carskiej. W trakcie wojny krymskiej, starła się ona z oddziałami Imperium Osmańskiego, gdzie piętrowe pojemniczki na jedzenie znane były mniej więcej już od XV wieku. Nazywały się sefer tasi.

Sefer w języku tureckim oznacza podróż. A sefer tasi to po prostu naczynie służące do przenoszenia jedzenia – naczynie podróżne, naczynie w drodze. Posługiwali się nimi kupcy przemierzający tysiące kilometrów wraz ze swoimi karawanami. Ale też janczarzy, maszerujący wraz z armią sułtana przez kontynenty. Bo sefer, to nie tylko podróż, ale i wyprawa wojenna. Czyli podobnie jak w języku polskim kilkaset lat temu, można było się wyprawić za ocean, ale i uczestniczyć w wyprawie przeciwko Tatarom. Nie pomylę się chyba tłumacząc sefer tasi jednocześnie jako pojemnik podróżny i wojenny (na wyprawy wszelkiego rodzaju).

Dla porządku dodam, że pojemniki tego typu jeszcze wcześniej użuwano na terenie Indii, i to pewnie stamtąd przybyły potem do Imperium Osmańskiego.

A ja widzę mojego tatę, który niczym kielecki fabryczny nomad, przebiegał przez nasypy kolejowe w drodze do domu, z PRL-owskim sefer tasi napełnionym stołówkowymi rarytasami. Tę samą drogę, tylko w drugą stronę pokonywaliśmy rano śpiesząc się do przedszkola, krzycząc, że pędzimy jak strzała. Tata odszedł 16 pażdziernika, może wziął ze sobą jakieś podróżne pojemniki pełne niebiańskiej rozkoszy i przeskakuje miedzy chmurowymi nasypami. Teraz już tylko w jedną stronę.

atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia Istanbul Istanbulkartı jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Sarıyer Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama çiğ köfte ćwiczenie z wyobraźni śniadanie

sefer tasi, babka popularnych w PRLu menażek obiadowych

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *