Kto z was chciałby mieć w dowodzie zapisane: Mądry Kowalski, Zwycięzca Czechowicz, Anioł Majdzik? Brzmi fajnie?
– Zwycięzca, do domu! – wołałaby wasza matka z balkonu.
– Mądry, aleś ty głuuupi! – wykrzykiwała nienajlepsza koleżanka z przedszkola.
– Anioł, ale z ciebie diabeł! – w akcie rozpaczy krzyczała nauczycielka matematyki, nie nadążając za waszym tokiem rozumowania.

Jak dźwignąć podaną aż tak wprost ambiwalencję? 🙂

Imię, program na życie

Chcą czy nie chcą, Turcy tak mają. Bo ich imiona to tak naprawdę zapisane, dość bezpośrednio, programy na życie. Fatih – Zwycięzca, Zeki – Mądry, Melek – Anioł, Cem – Zjednoczenie, Baris – Pokój. I niby nasz Bolesław (ten, którego sława pochodzi z walki, bólu), Jarosław (silny, jary i sławny), Mirosława (ta, która przynosi pokój) mają podobne przeznaczenie, to jednak – mam wrażenie – dwuczłonowość i pewna doza poetyki przenoszą je w bardziej abstrakcyjne rewiry nazw własnych. Nie odnoszą się tak bezpośrednio do konkretu. Nie nakładają na ich posiadacza aż tak ogromnego ciężaru jak na Turka czy Turczynkę, którzy już jako małe bobasy wiedzą, że mają być mądre, dzielne, różane itp.

Wiem coś o tym – miałam w podstawówce kolegę o nazwisku Anioł i on po prostu tego nie dźwignął. Świat się chyba za to na niego obraził i Anioł zginął w mafijnych porachunkach, pod osiedlowym barem piwnym, tuż pod blokiem, w którym się wychowywałam.

Imię, obraz potencjału

A może po prostu jest tak jak w bajkach – i Turcy to dobrze wiedzą? Że musimy przejść naszą życiową drogę przez ciemne lasy i niebezpieczeństwa ku źródełku wody czystej, naszemu potencjałowi? A imię to na tej drodze drogowskaz i zaklęcie, dane nam, aby nas w tej podróży nakierować i dopingować.

Bawię się teraz w hokusy-pokusy, ale – jak mawia mój kolega Sezgin (ten, który ma intuicję i przenikliwość): „Turcy to szamani”. I chyba właśnie w imionach najłatwiej zobaczyć echo tej szamańskiej przeszłości.

Rytuał madania imienia

Do prawego ucha dziecka imam z namaszczeniem najpierw wyszeptuje adhan, wezwanie do modlitwy, a potem trzy razy jego imię. Jest to część pierwszego duchowego obrzędu w jego życiu – czegoś, co możemy uznać za odpowiednik naszego chrztu. Od tej pory imię, zgodnie z kultywowaną od pradawnych, szamańskich czasów turkijską tradycją, będzie nie tylko jego zawołaniem, ale też zobowiązaniem, zaklęciem i talizmanem.

O obowiązku, jaki niesie tureckie imię, opowiadałam wam wyżej. Tera będzie bardziej szamańsko – o talizmanach i zaklęciach, które mają chronić dziecko przed nieszczęściem i zapewnić pomyślność jemu oraz jego rodzinie.

Złe duchy czyhają. Erlik i Alkarısı postrach matek.

W muzułmańskim obrządku nie ma co prawda mowy o grzechu pierworodnym, jednak w niektórych rejonach wciąż żywa jest wiara w złe duchy. Czyhają one na dobrostan, a nawet życie matki i jej świeżo narodzonego potomka. Największym zagrożeniem są znani z najstarszych turkijskich podań Erlik i Alkarısı – stworzenia oficjalnie przez islam nieuznawane, co jednak nie przeszkadza bronić się przed nimi na różne, także islamskie sposoby.

Erlik to taki nasz diabeł, władca podziemi, królestwa zmarłych – zarządca piekła. Co ciekawe, podobnie jak biblijny wąż, podżegał do złamania zakazu spożywania owoców z drzewa.

A może to było to samo drzewo?

Alkarısı to stworzenie, które według tradycji nawiedza kobiety (i konie!) w okresie poporodowym. Ma wyjątkowo paskudne upodobania kulinarne – podjada płuca zarówno matek, jak i nowo narodzonych dzieci. Brrr. Przybiera przy tym postać brzydkiej, chudej kobiety o ciemnych włosach i długich, szpiczastych palcach.

Magiczne szepty i inne metody na złe duchy

Aby chronić dziecko przed złymi mocami, Turcy od wieków stosują sprawdzone procedury. Jedną z bardziej powszechnych jest szeptanie przy noworodku jego imienia – wyszeptywane wielokrotnie nabiera mocy talizmanu. Są też metody bardziej uniwersalne: obwiązywanie czerwonej nitki lub tasiemki (co chyba „działa” na całym świecie), zawieszanie noży lub „oka proroka” (tr. nazar boncuğu) przy łóżeczku oraz recytowanie sur Koranu. A że Alkarısı bardzo boi się mężczyzn, w pierwszych dniach po porodzie zapewnia się kobiecie męskie towarzystwo. Bywa, że jeszcze dzisiaj przy świeżo upieczonej matce czuwa choćby mały chłopiec albo u jej wezgłowia rozłożone jest męskie ubranie.

Imiona zaklęcia

Wśród tureckich imion zachowały się też takie, które same w sobie były zaklęciem ochronnym: Volkan (wulkan), Baran (deszcz), Demir (żelazo). W tradycji szamańskiej już samo imię było amuletem – mogło zmylić złe duchy, uczynić dziecko „niewidocznym” i sprawić, że demon uzna je za niewarte zabrania.

Bywały też imiona mniej dosłowne, eufemizmy, życzenia, zaklinające rzeczywistość, takie jak Yaşar („będzie żył”) – nadawane w rodzinach, gdzie noworodki często umierały, czy Dursun („niech zostanie”) jako życzenie, aby to już było ostatnie dziecko w rodzinie. Były też imiona na inne okazje, kiedy rodziły się same dziewczynki – wyrażały życzenie, aby wreszcie urodził się chłopiec (Döndü).

W tradycji turkijskiej rytuał nadawania imienia był tak istotny, że przetrwał w licznych opowieściach i podaniach. Z naszego podwórka ja kojarzę jedną – i to dopiero XIX-wieczną – opowieść o tym, co to jego imię „czterdzieści i cztery”. Jedna, ale jaka!

Nadawanie imienia było świętą praktyką, ceremonią, dzięki której nowy człowiek wchodził w życie i łączył się ze wspólnotą. Mistrzami ceremonii bywali szamani, mędrcy, ale także kobiety obdarzone atrybutami boskości. W dobie islamu stali się nimi derwisze, dzisiaj jest to domena hodżów, imamów czy molli.

Mijały wieki, zmieniały wierzenia a rytuał nadawania imienia zachowywał moc kształtowania losu. Nadal jest drogowskazem i talizmanem. Tylko inspiracją są bohaterowie nieco innych, wieloodcinkowych, obrazkowych opowieści. Ale jeśli potraktować TV i social media jak Boga nowej ery, wszystko nadal pozostaje jak za starych „dobrych” czasów:).

Czy zaczęliście już szukać w myślach miejsca, gdzie macie schowaną czerwoną niteczkę? Pamiętajcie, to najpewniejszy i najbardziej uniwersalny sposób na demony:))). No i szepnijcie do siebie od czasu do czasu czule swoje imię, niekoniecznie to urzędowe, lepiej prawdziwe.

➡️Dla tych których temat wciągnął, na Youtube znajdziecie turecki horror o Alkarısı:).

➡️

.

tureckie imiona – zaklęcia i talizmany

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *