Polityczne zabójstwo.
Kłamstwo, które miało je usprawiedliwić.
Wybujałe ambicje chłopca, syna karczmarki i rzymskiego żołnierza.
Brawura. Wizja. Niezwykłe wyczucie czy po prostu szczęście? A może przychylność Fortuny? A już na pewno siła opowieści: narracji, która choć rozmija się z niektórymi faktami, inne wykorzystuje na tyle sprytnie, by dotknąć emocji i podskórnych nurtów losu tak mocno, że staje się jedyną prawdą.
Wszystko to kryje się w cieniu Kolumny Gockiej, stojącej w niemal zapomnianym zaułku Parku Gülhane w Stambule.

Kolumna Gotów w Parku Gülhane
Bitwa pod Chryzopolem, założycielska bitwa Konstantynopola
18 września 324 r., raczej późne popołudnie. To była niedziela, dzień tygodnia, który już od 321 r., na mocy rozporządzenia Konstantyna, był dniem świętecznym i wolnym od pracy. A jednak on sam i jego żołnierze dopiero co zakończyli brutalną i ciężką, wielogodzinną robotę. Jej echo niosło się pewnie wodami Bosforu do pobliskiego Byzantionu. Niczym zaklęcie miało niebawem przekształcić go w Konstantynopol — miasto rodowe Konstantyna, pępek znanego wówczas świata. Wstrząsnęło imperium i na nowo zjednoczyło Wschód z Zachodem. Dało podwaliny prawne, architektoniczne i ideowe rzeczywistości — tej, której kres wciąż, powoli rozgrywa się na naszych oczach.

Bitwa pod Mostem Mulwijskim
Nie wiem, co czuł Konstantyn tego dnia, patrząc na pobojowisko pod Chryzopolem (dzisiejszy Üsküdar w Stambule). Satysfakcję? Ekscytację? Ulgę? Właśnie pokonał Licyniusza — ostatnią przeszkodę na drodze do przywrócenia jedynowładztwa w cesarstwie rzymskim.

Kolumna Gotów w Parku Gülhane
Licyniusz – jak opowieść przebija fakty
Licyniuszowi jeszcze udało się z grupą ocalałych żołnierzy wycofać do Nikomedii. Wstawiennictwo jego żony, a siostry Konstantyna, na chwilę powstrzymało okrutną bezwzględność dążącego do jedynowładztwa przyszłego świętego Kościoła Katolickiego. Obiecał Licyniuszowi ocalenie w zamian za poddanie. Na swoje nieszczęście, a może z braku opcji na inne rozwiązanie, były władca Wschodniego Imperium wziął tę obietnicę na poważnie. Ten, który nie tak dawno tworzył z Konstantynem nową chrześcijańską narrację władzy, a we współczesnych źródłach wymieniany był jako większy od niego orędownik nowej religii i jej wizjoner, zostaje stracony. Prawdopodobnie wraz ze swoim synem i siostrzeńcem tego, który zdecydował o ich losie.
Czy Konstantyn miał wyrzuty sumienia? Może. Zdecydowanie jednak, musiał się mocno nagimnastykować, aby to zabójstwo przedstawić swoim współczesnym, a i następnym pokoleniom, jako rozwiązanie sprawiedliwe, konieczne, ba! nawet bohaterskie. Konstantyn potrafił w narrację; na długie wieki udało mu się przekonać ludzi, nawet historyków, do swoich idei, do swojej wersji wydarzeń.

Park Gülhane
Bo kto słyszał o bitwie pod Adrianopolem 30 kwietnia 313 r.? Za to o Moście Mulwijskim chyba każdy. Nawet nie trzeba interesować się historią — wystarczy chodzić do Kościoła. Kto słyszał o poprzedzającej bitwę wizji Licyniusza? O Aniele, który się w niej pojawił i przekazał modlitwę, z którą na ustach jego żołnierze pokonali Maksymiana Daję — ostatniego pogańskiego władcę cesarstwa rzymskiego Nawet wśród wykształconych historyków, pewnie niewielu. Za to o znaku krzyża i wskazówce dla Konstantyna, że pod tym znakiem zwycięży – niemal wszyscy.

Też bitwa pod Mostem Mulwijskim
Mało kto pamięta, że to Licyniusz był inicjatorem równouprawnienia chrześcijaństwa na Wschodzie. Zanim wspólnie z Konstantynem wydali Edykt Mediolański w 313 r., to on uczynił z chrześcijaństwa, na terenie Wschodniego Imperium Rzymskiego, równouprawnione z innymi wyznanie. Jako pierwszy!
A co to wszystko ma wspólnego z Kolumną Gotów?
Kolumną, która powszechnie przypisywana jest Klaudiuszowi II Gockiemu i powiązana ze zwycięstwem, które odniósł nad barbarzyńcami pod Naissus w 268 r.? Zadałam sobie pytanie. Co robiłaby kolumna, dziękczynna, dzieło cesarza rzymskiego, w ówcześnie prowincjonalnym miasteczku, którego prawdopodobnie nawet nie odwiedził?

Po zanurkowaniu pod powierzchnię powielanego schematu pojawiła się dość zaskakująca odpowiedź: chyba tylko tyle, że ten, który faktycznie ją ufundował, urodził się w Naissus jakieś trzy lata po wspomnianej bitwie. Mało tego, próbując dodać sobie arystokratycznego blichtru, z braku autentycznej rodzinnej historii, tworząc opowieść o sobie, dopisał rodowód prowadzący jego przodków do Klaudiusza II Gockiego. Konstantyn Wielki, jeden z największych wizjonerów i cwaniaków historii. Człowiek, który stworzył nie tylko Imperium i jego stolicę, ale też siebie.
Syn karczmarki i rzymskiego żołnierza, który dochrapał się godności współcesarza. Parweniusz wpuszczony na salony świata. Niby nic w ówczesnym świecie nowego — niemal wszyscy jego konkurenci do jedynowładztwa to ludzie, którzy wybili się z prostych rodzin. Ale to on ich pokonał! Jak wiadomo, zwycięzcy piszą historię, i Konstantyn stworzył własną.
Miał do tego wyjatkowy talent. Było to pole walki, którego nigdy nie opuszczał. Przypuszczam, że od najmłodszych lat. Bo jak się jest chłopcem z niezbyt znaczącej rodziny, który musi przetrwać na cesarskim dworze, i swoją wartość nieustająco potwierdzać, to fantazja może stać się jednym z najlepszych sojuszników. A pomysłowości połączonej z brakiem skrupułów zdecydowanie Konstantynowi nie brakowało.

A co z kolumną w dzisiejszym Parku Gülhane? To po prostu jedno z narzędzi nieustającego tworzenia wersji siebie. Dzisiaj powiedzielibyśmy: element polityki informacyjnej, którą prowadził na tyle skutecznie, że i dzisiaj powielamy wersję wydarzeń, którą nam przekazał.
Powstała jako wotum dziękczynne za zwycięstwo nad Licyniuszem pod Üsküdarem.
FORTUNAE REDUCI OB DEVICTOS GOTHOS — Fortunie Redux z powodu zwycięstwa nad Gotami. Tak brzmi zachowana na niej inskrypcja. O Fortunie Redux i jej znaczeniu w kontekście tego wpisu pisałam wam ostatnio. O Licyniuszu nie ma w niej ani słowa!
Zgodnie z teorią Ericha Fromma, agresja niemal nigdy sama siebie agresją nie nazwie. Szukamy dla niej zawsze jakiegoś uzasadnienia, usprawiedliwienia. Próbujemy przeciwnika zdehumanizować, zdemonizować, szukać pretekstów, które jak listek figowy zakryłyby wstydliwy fakt, jakim są nasze prawdziwe motywacje. Tą Konstantyna było jedynowładztwo. Szedł do niego dosłownie po trupach. Lepiej jednak niż żądza władzy czy choćby wizja zjednoczonego imperium brzmi obrona przed Gotami, szczególnie kiedy atakuje się swojego dawnego sojusznika i szwagra. Czyż nie?
Oficjalnie Konstantyn rozpoczął ingerencję na terenie, który był obszarem zarządzanym przez Licyniusza, pod przykrywką obrony przed zagrażającymi bezpieczeństwu cesarstwa plemionami gockimi. W dodatku to najemnicy goccy stanowili dużą część, jeśli nie większość armii jego szwagra. Idealny pretekst, aby zwycięstwo nad nim prezentować poddanym jako bohaterską obronę przed barbarzyńskim zagrożeniem. A jak wspomniałam, potrafił w bajer i emocje, toteż bardzo chętnie tę okazję wykorzystał.
Zapewne przydomek Gothicus Maximus, który dopisał sobie do imienia, to nie tylko ślad po jego genealogicznych szemranych machinacjach, ale również pamiątka po zwycięstwie nad Licyniuszem. Oba te wydarzenia świetnie się komponowały, więc kto by się przejmował, że ani to potomek Klaudiusza, ani gromienie Gotów nie było jego głównym celem?
A może ktoś się jednak przejął prawdą, skoro inskrypcja na gulhańskiej kolumnie to jedynie ślad odłupanego napisu? Tego się już raczej nie dowiemy. I tym razem raczej nadużywam wyobraźni, no ale kto mi zabroni retorycznie zapytać? Natomiast przedstawiona tu interpretacja, wynik naukowych dociekań, które jeszcze nie przebiły się w powszechnej świadomości, ma o wiele więcej sensu niż przypisywanie Kolumny Klaudiuszowi II Gockiemu.
Wszak niecałe dwa miesiące po chryzopolskim zwycięstwie Konstantyn ufundował na miejscu Byzantionu nowe rodowe miasto, które jako Konstantynopol odegra jedną z najznamienitszych ról w dziejach świata. Kto wie, może pierwszą rzeczą, jaką zrobił, było ustawienie kolumny albo, co też możliwe, wstawienie inskrypcji na już stojący w tym miejscu obelisk?
I na koniec tej odsłony wrócę jeszcze do Licyniusza. No cóż, historia inspirowana piórem Euzebiusza z Cezarei, głównego propagandysty Konstantyna, odsunęła go na boczny tor. A, że jeden listek figowy to nieraz za mało, dorysowano mu gębę prześladowcy chrześcijan, tak aby Konstantyn już bez żadnych zahamowań mógł prezentować siebie w roli nowego Archistratega, Archanioła Michała, wcielenie Logosu pokonującego smoka.
Wyobrażacie sobie świat bez Konstantynopola? No bo, gdyby jednak panowie się dogadali …
➡️ Wszystkie treści tworzę i udostępniam co łaska. Link do dystrybutora łask, znajdziecie jak zwykle ⬇️🐓🐣🐤

➡️ Obraz barokowy przedstawia bitwę przy Moście Mulwijskim.Ten współczesny, pod Chrysopolem;).
Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama çiğ köfte ćwiczenie z wyobraźni śniadanie św. Mikołaj
