Jak z niczego przyrządzić imperium? Mając do dyspozycji jeden z wielu beylików tureckich, kaftan, zbroję i trochę zdobytych ziem – kapitał początkowy Osmana, założyciela dynastii. Okazuje się, że przy dużej dawce cierpliwości i charyzmy potomków, przy piekarniku nastawionym na ostre grzanie, po trzystu pięćdziesięciu latach wychodzi całkiem dobrze wypieczone, rumiane mocarstwo.

Wskazówki do wykonania
- entuzjastycznie przyjmujemy wszystko wartościowe, co stworzyły kultury, z którymi się spotykamy; co twoje to i moje, żadnych fochów, że to obce.
- przetwarzamy po swojemu; nie przeceniamy zbytnio kwestii etnicznych; zawsze to co twoje może stać się moje, bardziej moje niż twoje.
- budujemy wspólnotę wokół wiary, czynimy z siebie przedstawiciela Boga na ziemi, mianując się nawet jego „Cieniem“ oraz „Władcą Złączenia Planet“
- chwilami brutalnie przedkładamy dobro dynastii nad nasze osobiste, mordujemy własne dzieci i braci, byle tylko zachować integralność władzy i państwa;
- tworzymy mocną narrację, która daje poczucie ciągłości od zarania dziejów; podczepiamy się pod wypracowaną i choć nieco zużytą, to wciąż niezwykle cenioną markę Cesarstwa Rzymskiego; mianujemy się cesarzem rzymskim
- tworzymy sprawną organizację wojskową, do której wręcz pchają się przedstawiciele niemuzułmańskich mniejszości – wszak to najlepsza droga do kariery. Ba! Trampolina do najwyższego po sułtanie stanowiska w państwie

I oto mamy gotowy poradnik jak w sześciu krokach stworzyć system, który wchłonie 5,2 miliona kilometrów kwadratowych ziem, stworzy rozbuchaną biurokrację oraz zgromadzi niewyobrażalne bogactwo. Będą się go bać i gadać o nim w całej Europie.
Wywiad rzeka
Wyobrażacie sobie wywiad rzekę z Osmanami? Nie z żyjącymi do dzisiaj przedstawicielami dynastii, lecz z tymi, którzy na przestrzeni ponad sześciu wieków tworzyli to państwo: Osman, Mehmet II Zdobywca, Sulejman Wspaniały, pijaczyna i rozpustnik Mehmet III, Abdulhamid, Mehmet V – wszyscy w jednym czasie. Studyjne rozmowy przy mleku, bozie i kawie. W przestrzeni sztuki takie spotkanie ciągle jest możliwe, jak choćby to Bacha z Handlem w spektaklu Kolacja na cztery ręce.

Nie zazdroszczę potencjalnej konfrontacji najmłodszych członków dynastii z jej tuzami. Z nieoczekiwaną wizytą, mniej więcej w momencie, kiedy panowie pastwiliby się nad pytaniem, jak mogło przestać działać coś, co tak dobrze „żarło”, mógłby wpaść, na kawę rzecz jasna, Atatürk. Nie jestem pewna, czy w tym towarzystwie dałby radę zagarnąć scenę i sprowadzić spektakl do monologu. Jak stworzyć z niczego – paru oddziałów i trupa imperium – całkiem nowe państwo.
W oczekiwaniu na taki spektakl zostaje nam własna wyobraźnia, a tę warto zasilić konkretną wiedzą. Rynek wydawniczy podsunął nam ostatnio pozycję ku temu wyjątkowo cenną.
Turcja. Od imperium do republiki – recenzja
Turcja. Od imperium do republiki wydana przez Copernicus Center Press. Tytuł może na początku okazać się nieco mylący. Byłam przekonana, że będzie to książka o okresie przejściowym w historii Turcji – o gorącym czasie końca imperium i początków republiki. Tymczasem jest to opowieść prowadzona przez niemal siedem stuleci: od czasów pierwszych beylików tureckich towarzyszących Seldżukom, wlewającym się po zwycięstwie pod Mantzikertem w 1071 r. na obszary Anatolii, po współczesne rządy Erdogana. Jej autorem jest Benjamin C. Fortna, uznany amerykański historyk, profesor, specjalista od późnego Imperium Osmańskiego i narodzin nowoczesnej Turcji.

I powiem szczerze: aby na dwustu czterdziestu stronach przedstawić siedem wieków burzliwej historii w klarownym, zwięzłym wykładzie, który daje przestrzeń na małe okienka przedstawiające charakterystyczne zjawiska i ludzi epoki, trzeba być mistrzem nie retoryki, nie efektownych bon motów, lecz zen. Kondensacji – skrótu, który nie gubi płynności narracji. Odpornym na ból odcinania wątków atrakcyjnych i barwnych, lecz wpuszczających w narracyjne maliny.
Choć oczywiście uwodzą mnie teksty operujące siłą metafory, jestem pod wrażeniem tej niepozornej książki. Bo to do niej wrócę, starając się uporządkować wiedzę. I choć Fortna nie stara się budować narracji skrzącej retorycznym kunsztem, jest mistrzem znaczenia. Pomimo ogromnego skrótu potrafi uchwycić najistotniejsze mechanizmy i niuanse historii Turcji. Budowę i upadek Imperium Osmańskiego, zamieszanie czasów przejścia, budowe Republiki, walkę o zachowanie świeckich wartości narzuconych przez Ataturka i powolne odradzanie tradycyjnych wartości. Świetnie pokazuje jak współczesna Turcja balansuje miedzy przeciwnymi biegunami polaryzacji. Nie unika przy tym tematów trudnych, jak choćby czystki etniczne i ludobójstwo Ormian, skazanie na śmierć byłego premiera Adnana Menderesa w 1961 r., czy przeobrażenie Erdogana z z niemal trybuna ludowego w autokratę.
Szczególnie polecam tym, którzy chcą zbudować sobie obraz całości. Stworzyć solidny grunt wiedzy, zorientować się w głównych nurtach, kierunkach i mechanizmach, które kształtowały państwowość i mentalność turecką przez wieki.
Turcja. Od imperium do republiki – korekta
Drobne uwagi kierowałabym w stronę tłumaczenia, a właściwie widocznego braku korekty ze strony znawcy tematu, przez co wdarły się do tekstu pomyłki, które Wydawnictwo poprawi w wersji elektronicznej
- „W obecności zgromadzonych na terenie pałacu w Gülhane (Komnata Różana) osmańskich i zagranicznych dostojników…” – chodzi o park pałacowy zwany Gülhane, dzisiejszy Park Gülhane. Gülhane w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Dom Róż”.
- „Stolicę przeniesiono z Ankary do Stambułu. Położono kres sześciu stuleciom rządów Osmanów…” – było oczywiście odwrotnie. Kto wie, może z miejskich zaświatów dawny Konstantynopol, ręką tłumacza, upomniał się o swoje dawne znaczenie.
- „Sam Townshend spędził resztę wojny w wygodnych warunkach jako jeniec na wyspie Heybeli na Morzu Marmara…” – chodzi o Heybeliadę, jedną z Wysp Książęcych na Morzu Marmara, obecnie administracyjnie część aglomeracji stambulskiej.
Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia historia Turcji Imperium Osmańskie Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki Küçük Ayasofya Camii lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama ćwiczenie z wyobraźni śniadanie
