Hodegetria, czyli tłumacząc na polski „Ta, która wskazuje drogę”. Co łączy ją z Parkiem Gülhane w Stambule? Co z najbardziej popularnym wizerunkiem maryjnym w Polsce?

Panagia Sumela

Znamy ją wszyscy. Matka Boska z Dzieciątkiem na lewym ramieniu, prawą dłonią wskazująca na Chrystusa. Jeden z najbardziej rozpowszechnionych w tradycji chrześcijańskiej wizerunków Maryi.

W naszej rodzimej, jasnogórskiej odmianie wzbogacony o trzy cięcia na policzku Świętej Panienki, pamiątkę po zestresowanym rabusiu, który próbował sobie klasztorną własność przywłaszczyć.

Nieważne, czy wisiała — a może nadal wisi — u was na ścianie; spotkaliście ją w kościele czy kołyszącą się ponad głowami wiernych w trakcie procesji – subtelną nicią religijnego dziedzictwa prowadzi nas wprost do małej cysterny w Parku Gülhane.

Legenda Hodogetrii

Gdyby odbyły się ogólnoświatowe wybory Madonn, Hodegetria rywalizowałaby o pierwsze miejsce z Eleusą (czułe przedstawienie Maryi przytulającej Jezuska), spychając w punktacji Madonnę karmiącą, Pietę i szereg innych przedstawień.

Eleusa Matka Boska Włodzimierska

A gdyby wprowadzić zwyczajem Eurowizji głosowania krajowe, w Polsce Hodegetria stoczyłaby zapewne ciężki, acz zwycięski bój z ostrobramską Orantką.

Orantka Matka Boska Ostrobramska

Według legendy jej historia zaczęła się przy stole, tym przy którym biesiadowała święta rodzina w Nazarecie. Maryja zabrała go w życiową podróż za synem, a potem jego uczniami. W końcu — w sposób, którego legendy nie wyjaśniają — trafił on w ręce św. Łukasza Ewangelisty.

Apostoł pod wpływem artystycznego natchnienia wymalował na jego deskach wizerunki Matki Boskiej. Były wśród nich m.in. Hodegetria i Eleusa. Pierwsze portrety z natury Bogurodzicy. Te jedyne wyszły spod ręki Ewangelisty. Prawzory; matki matczynych, maryjnych przedstawień, z których wyewoluowały później wszystkie inne.

Wraz z relikwiami — mlekiem Maryi i pieluszkami Chrystusa — trafiła Hodegetria do Konstantynopola. Główną rolę w tym szczególnym transferze relikwii odegrać miała Pulcheria, siostra cesarza Teodozjusza II, wielka orędowniczka kultu maryjnego.

W legendarnych przekazach ikonę sprowadzono z jej inicjatywy, a potem umieszczono w ufundowanym przez nią klasztorze Hodegon.

Miejsce, w którym powinien, a potem powstał klasztor, pofatygowała się wskazać sama Matka Boska. „Tą, która wskazuje drogę” stała się całkiem dosłownie.

Pulcheria inicjatorka kultu Hodogetrii?

Pulcheria, siostra Teodozjusza II, ta z którą legenda najmocniej wiąże losy ikony i klasztoru Hodegon, to postać niezwykle ciekawa. Zagorzała czcicielka Maryi. Już jako piętnastoletnia dziewczyna — naśladując swoją idolkę — złożyła śluby czystości. Nastolatki nawet z tak odległych epok potrafią być do siebie uderzająco podobne. Cesarska księżniczka, ascetka, święta — a jednocześnie jedna z najpotężniejszych osób imperium.

Św. Pulcheria

Jako konsekrowana dziewica, w czasach, gdy nie istnieją jeszcze żmklasztory żeńskie, może nie tylko prowadzić intensywne życie duchowe, ale także — unikając małżeństwa — zachować polityczną niezależność i dominującą pozycję na dworze, którą utrzymuje, sprawując władzę podczas małoletności brata.

Pulcheria walczy nie tylko o dogmat, lecz o własne miejsce w świecie — jako naśladowczyni Maryi i jej ziemskie odbicie.
Była w tym jednocześnie bardzo antyczna i bizantyńska. Sakralizacja własnej osoby w świecie późnego antyku była jednym z podstawowych narzędzi sprawowania władzy.

Mechanizm w gruncie rzeczy stary jak świat. Wystarczy wspomnieć Kleopatrę nową Izydę czy Konstantyna Apolla Heliosa.

Bogurodzica czy Chrystorodzica?

W 431 roku najpotężniejsi duchowni raczkującego chrześcijańskiego świata spotykają się na Soborze w Efezie. Jest to czas gorących teologicznych sporów, między innymi o naturę Chrystusa — czy był tylko człowiekiem, tylko Bogiem, czy jednym i drugim jednocześnie.

Sobów w Efezie

Stronę opowiadającą się za uznaniem zarówno boskiej, jak i ludzkiej natury Jezusa, a w konsekwencji także za ogłoszeniem Maryi Theotokos — Bogurodzicą — wspierała Pulcheria, siostra Teodozjusza II, „także dziewica”.

Nestoriusz, patriarcha Konstantynopola, wolał mówić o Maryi jako Christotokos, Chrystorodzicy. Niewiele brakowało, a polscy rycerze pod Grunwaldem śpiewaliby zupełnie inną pieśń i niekoniecznie na cześć Maryi.

A że, jak wspominał kronikarz tamtych czasów Sokrates z Konstantynopola, „teologia była jedynie listkiem figowym dla polityki”, w tle toczy się gra o władzę w chrześcijańskim świecie. Wizerunki Maryi i Chrystusa stają się pionkami na szachownicy, którymi cesarz, dwór i patriarchowie rozgrywają spór o władzę — każdy próbując ugrać jak najwięcej.

Patriarcha Aleksandrii nie zamierza ustępować patriarsze Konstantynopola, a władza świecka konsekwentnie dąży do kontroli nad Kościołem — jednocześnie sakralizując własną władzę.

Rzymska Hodogetria Salus Populi Romani

Tytuł Theotokos — Bogurodzica — wyjątkowo dobrze wpisuje się w tę logikę. Wzmacnia pozycję cesarskiej rodziny i samej Pulcherii, przyznając jej siłą symbolicznych odniesień niemal boski, „maryjny” wymiar władzy. Tak jak cesarz od czasów Konstantyna staje się ziemską emanacją porządku Chrystusa, tak Pulcheria może zostać odczytana jako ziemski obraz Matki Boga.

W Efezie ściera się więc nie tylko doktryna, ale i wizja porządku świata. Dogmat o Maryi Matce Boga zostaje przyjęty.
Kult Maryi otrzymuje dogmatyczny glejt. Od tej pory będzie już tylko rósł — być może także dzięki temu, że potrafił przetworzyć religijną wyobraźnię ukształtowaną przez starsze wierzenia.

Pogańskie poprzedniczki Bogarodzicy.

W regionie Azji Mniejszej od wieków funkcjonowały silne tradycje kultów żeńskich bóstw opiekuńczych przestrzeni miejskiej. W Byzantionie, które w 324 roku stało się Konstantynopolem, obecna była między innymi Hekate, potem pojawiają się Artemida lub Diana, w zależności od tego, czy w danym momencie dominują w mieście wpływy greckie czy rzymskie.

Artemida Efeska

Dogmatyczne wyniesienie matki Jezusa dokonuje się w Efezie — miejscu silnie związanym z kultem Artemidy, a jeszcze wcześniej z tradycją bóstw żeńskich, takich jak Kybele. Jej wizerunek, matki z Dzieciątkiem, wpisuje się w archetyp wyobrażany w różnych kulturach od najdawniejszych czasów. Znamy takie jeszcze z czasów hetyckich. Bodaj najbardziej znaną przedchrześcijańską matką z dzieciątkiem jest wszakże egipska Izyda.

Izyda z dzieciątkiem

Maryja — Matka Boga — okazuje się naturalną kontynuatorką żeńskiej linii patronek miasta. Stopniowo staje się nie tylko symbolicznym fundamentem władzy cesarskiej, ale także palladium miasta i imperium oraz narzędziem budowania i wyrażania społecznej spójności.

Historie rzadko naprawdę się kończą. Częściej zmieniają tylko imiona, język i symbole, w których zapisuje się ta sama potrzeba porządku, opieki i legitymizacji świata.

W nowej chrześcijańskiej odsłonie historii miasta i całego imperium stare świątynie i wyobrażenia Artemidy, Hekate czy Diany zastąpiły kościoły, relikwie oraz ikony poświęcone Maryi, a jedną z najbardziej znaczących wśród nich jest Hodegetria, Matka Boska z Dzieciątkiem na ręku.

Hodogetria – historia prawdziwa – próba rekonstrukcji

Kiedy dokładnie pojawiła się w Hodegonie, czy faktycznie była dziełem św. Łukasza i jaki rzeczywisty udział w jej historii miała Pulcheria? Tego zapewne nigdy się już nie dowiemy ze stuprocentową pewnością. Możemy jednak pobawić się w wiarygodne hipotezy.

Pulcheria jako fundatorka klasztoru i ta, za której sprawą ikona sprowadzona zostaje z Jerozolimy, pojawia się w momencie, kiedy kult maryjny w Konstantynopolu jest już w pełnym rozkwicie. Na przełomie XII i XIII w., parę wieków po jej śmierci.

Sam klasztor, wybudowany został znacznie później, po kryzysie ikonoklazmu, w połowie IX w., za panowania Michała III Mestenesa.

Co wiemy jeszcze? Prawdopodobnie w miejscu, w którym postawiono klasztor, istniała wcześniej kaplica, a już od czasów pogańskich było to miejsce cieszące się wyjątkową renomą.

Michał III Mestenes

Biło tu źródło. Ludzie wierzyli, że ma cudowne moce. Niewidomi przy nim odzyskiwali ponoć wzrok.

W bizantyńskim systemie „służby zdrowia”, jednym z najbardziej utrwalonych działań leczniczych była inkubacja — czyli po prostu spanie w miejscach, którym przypisywano cudowne moce. Na terenie późniejszego Konstantynopola bardzo często były to święte źródła. Z czasem wokół nich powstawały kaplice, potem klasztory. W ten sposób powstał jeden z najbardziej znanych i czczonych kompleksów sakralnych Konstantynopola — Blacherny. O czym opowiem przy innej okazji.

Do cudownego źródła niewidomych prowadzić mieli specjalni przewodnicy – gr. hodegoi. To im miejsce to zawdzięczało swoją nazwę. Być może autentycznym wkładem Pulcherii było powiązanie tego miejsca z kultem Maryi. Może nawet ufundowała tu kaplicę. Pewności nie mamy. Wiemy natomiast, że Hodegon stał się jednym z głównych centrów pielgrzymkowych Konstantynopola.

I dalej możemy przypuszczać, że na fali odnawianego po stu latach ikonoklazmu kultu ikon powstało być może specjalne zapotrzebowanie na wizerunek Maryi. Do jej wykonania wykorzystano wizerunek, który już wcześniej pojawiał się na bizantyńskich monetach, a przy okazji idealnie pasował do symbolicznego wymiaru Hodegon. Ikonę nazwano Hodegetrią. A kto wie, może już wcześniej tak ją nazywano, ze względu na rodzaj przedstawienia?

Zgodnie z obowiązującym zwyczajem, a może i w ramach konkurencji, o której przeczytacie za chwilę, dopisano jej starożytny i święty rodowód. Wszak legendy Matce Boskiej Częstochowskiej przypisują to samo autorstwo. Św. Łukasz Ewangelista działał zapewne jak Made in Germany sakralnej jakości i wiarygodności.

Hodogeria i jej cudowne moce

Kult maryjny od czasów Pulcherii rozwijał się, powoli wnikając w tkankę miasta. Przy okazji kolejnych oblężeń procesje z ikonami i relikwiami Matki Boskiej obnoszone były po murach Teodozjusza. Maryjne procesje regularnie przemierzały miasto.

Z czasem to w dużej mierze Hodegetrii przypisano specjalną moc pośrednictwa między wiernymi i Matką Boską. Miała w tym zakresie mocną konkurencję w postaci Matki Boskiej Blacherniańskiej. Są nawet teorie, że Hodegetria niczym zazdrosna koleżanka podkradła nieco Blachernom jej prestiż i znaczenie.

Wnętrze cysterny w Parku Gülhane, prawdopodobnie pozostałość Hodegonu

Blacherny ufundowała faktycznie Pulcheria, to i Hodegon przypisał sobie takie pochodzenie. Ikonę z Blachern ponoć namalował także św. Łukasz, Hodegetrii nie wypadało wyjść spod innej ręki. Ikona z Blachern poświadczona jest znacznie wcześniej niż Hodegetria i to jej, jak i znajdującym się w klasztorze relikwiom maryjnym, przypisywano pierwotnie moc ocalenia miasta w czasie najazdu awarskiego (626 r.) i późniejszych oblężeń arabskich (674–678, 717–718).

Tymczasem później te same cuda przypisano Hodegetrii i to ona stała się ikoną ceremonialną cesarstwa, główną ikoną Konstantynopola.

Wtorkowe procesje z Hodogetrią

I tu pojawia się to, co w bizantyńskim Konstantynopolu, ale też w ludzkiej historii lubię najbardziej. Mieszanka zmyśleń i prawdy, które siłą rytuału porządkują rzeczywistość. Mit wcielony.

To, z czego Hodegetria słynęła najbardziej, to cotygodniowe procesje. Tak opisywał je Robert de Clari, jeden z rycerzy uczestniczących w niesławnej IV krucjacie w 1204 r.:
„Każdego wtorku dwudziestu mężczyzn przychodziło do cerkwi Marii Hodegetrii; noszą długie, czerwone, lniane szaty, zakrywające głowy niczym stroje myśliwskie (…) odbywa się wielka procesja i mężczyźni ubrani na czerwono podchodzą jeden po drugim do ikony; ten, któremu ikona okaże swoją przychylność, jest w stanie ją podnieść, jakby ważyła prawie nic. Kładzie ją sobie na ramieniu i wychodzą z cerkwi, śpiewając, na wielki plac, gdzie niosący ikonę kroczy z nią, przechodząc z jednej strony na drugą, obchodząc plac pięćdziesiąt razy. Kiedy ją odkłada, inni ją kolejno podnoszą”.

Wtorkowa procesja z Hodogetrią

Według Aleksieja Lidowa miałby to być rytuał odtwarzający procesję z 626 roku, kiedy Awarowie oblegli miasto. Czyżby tradycja podkradziona koleżance z Blachern?

Najprawdopodobniej była to jednak przede wszystkim narracja — mit, który siłą powtarzalnego rytuału stawał się dla mieszkańców Konstantynopola prawdą. Z czasem stał się on także częścią rutyny.

Hodegetria wraz ze swoim cotygodniowym rytuałem była nie tylko przejawem ludowej pobożności. Tak jak dawniej na hipodromie w czasie wyścigów lud spotykał się z władzą pod auspicjami kosmicznych mocy, z czasem to procesje miejskie przejmują tę funkcję. Hodegetria stała się częścią dworskiego ceremoniału. W cotygodniowe procesje włączali się cesarze, przedstawiciele dworu, lud spotykał się z władzą tym razem pod przewodnictwem Najświętszej Panienki.

Hodogetria ikona ceremonialna cesarzy bizantyńskich

„O waleczna Hetmanko, zwycięską, wdzięczności pieśń, z niewoli wyswobodzeni, słudzy twoi, niesiem ci Bogurodzico. Ty, która posiadasz moc niezwyciężoną, od wszelkich nieszczęść wybaw nas, byśmy do ciebie wołali: Witaj Oblubienico Dziewicza!”

Tak brzmiały strofy Akatystu — jednej z najstarszych pieśni maryjnych. Roznosiły się po ulicach i murach Konstantynopola podczas procesji maryjnych. Te regularnie od XI do XV wieku przemierzały miasto, stając się nie tylko jedną z głównych form ekspresji religijnej, ale i atrakcją „turystyczną”. Ich przebieg i oprawę opisywali podróżnicy, pielgrzymi odwiedzający licznie Miasto Miast.

„Hetmanka”. Matka Boska w trakcie szarży. Na koniu, z orężem w dłoni. Nie po to zostaje się opiekunką miasta, żeby tylko zasiadać z dzieciątkiem na ręku!

Raz wyrobiona opinia ciągnie się za Madonnami wiekami. To, co zadziałało w czasie oblężenia awarskiego, powtarzano potem za każdym razem, kiedy miasto znalazło się w niebezpieczeństwie. W 1453 r. także ruszyły maryjne pochody. Piętnastowieczny update wykazał jednak jedno: procedura się przeterminowała.

Ale zanim miasto i świat boleśnie odczują abdykację Maryi z funkcji tej, która zawsze wyciągnie z największych opresji, Hodegetria zaliczy jeszcze niejedną szarżę całkiem dosłownie.

Jan II Komnen

Oto cesarz Jan II Komnen (1118–1143), wuj nieszczęsnego Andronika I Komnena, bohatera niedawnych wpisów na Wolnym Wybiegu, upodobał sobie szczególnie Matkę Boską Hodegetrię. Uczynił ją nawet swoim osobistym palladium. Przechowywał ikonę w pałacu, a jej kopię woził ze sobą na wyprawy wojenne.

W ufundowanym przez niego, z myślą o własnym mauzoleum, klasztorze Pantokratora odbywała się nawet co piątek ceremonia ku czci Hodegetrii. Cesarz zarządził, aby po jego śmierci, w jej rocznicę wyruszała stamtąd procesja, podobna do tej startującej co wtorek z Hodegonu.

To Hodegetria w święto Zaśnięcia Bogurodzicy 15 VIII 1261 r. witała z jednej wież Złotej Bramy Michała VIII, który wkraczał tryumfalnie do miasta, zamykając okres łacińskiej uzurpacji.

Złota Brama w Stambule
Złota Brama, to co przetrwało z niej do dzisiaj

Paleologowie upodobali sobie szczególnie Hodegon, odwiedzali często klasztor, a przypomnę, musieli w tym celu przejechać całe miasto. Pałac od czasów Jana II Komnena znajdował się już w Blachernach, nie jak dawniej po drugiej stronie „płotu”.

Tu zmarł Andronik III, który na krótko przed śmiercią wstąpił do tutejszego klasztoru i tu prawdopodobnie został pochowany. Jako miejsce pochówku upodobało sobie to miejsce wielu znaczących mieszkańców Konstantynopola. W miejscowym skryptorium „produkowano” luksusowe manuskrypty. Wspomnijcie przy okazji Antoniego, Joachima, Metodego i Józefa, którzy w pocie czoła tworzyli te małe dzieła sztuki.

Starożytne mury Stambułu
Odrestaurowane Mury Teodozjusza w Stambule

To tu w ostatnich dniach Konstantynopola zbierała się rada dwunastu. Radzili, jak pozbyć się floty tureckiej z wód Złotego Rogu. Bez skutku. A klasztor został zburzony prawdopodobnie niedługo po zdobyciu miasta przez Turków.

Przez miasto co wtorek już nie noszono już ikony Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Był to prawdziwy koniec znanego ówczesnym mieszkańcom Konstantynopola świata.

Po wkroczeniu Turków do Konstantynopola prawdopodobnie ikona także została zniszczona. Pojawiły się jednak bardzo szybko informacje, że ocalała. Udało się ją wywieźć poza granice państwa osmańskiego. Miała nią być Panagia Sumela, rzymska Solus Populi Romani czy nawet nasza Matka Boska Częstochowska. Wszystkim im przypisywano autorstwo św. Łukasza.

Dlaczego Park Gülhane?

W źródłach pisanych nie znajdziemy nic, co mogłoby jednoznacznie określić lokalizację klasztoru Hodegon. Pomogła ją uprawdopodobnić I wojna światowa i zamieszanie związane z upadkiem Imperium Osmańskiego.

Odkryte przez aliantów w Parku Gülhane pozostałości identyfikowane z klasztorem w Hodegonie

W latach 1922–23 na terenie Topkapi stacjonowały oddziały francuskie. Alianccy naukowcy wykorzystali okazję i przy okazji przeprowadzili rozszerzone wykopaliska na terenie dzisiejszego Parku Gülhane. Odnaleziono przy tej okazji część zabudowań, które z czasem zinterpretowano jako pozostałość Hodegonu. Ma nią być także cysterna, którą dzisiaj możecie zwiedzać bez dodatkowych opłat.

Hodegon

Ćwiczenie z wyobraźni

Kiedy odwiedzicie Park Gülhane w Stambule, wspomnijcie latającą ikonę, zapuśćcie sobie akatyst z telefonu, wyobraźcie sobie ostatnie chwile Imperium Bizantyńskiego i obradujących tu możnych, radzących w nadziei na ocalenie. Pomyślcie o Maryi Matce Boga, która z tego miejsca przez wieki wskazywała drogę.

Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia historia Turcji Imperium Osmańskie Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł po polsku Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama ćwiczenie z wyobraźni śniadanie

Hodogetria ikona Matki Boskiej z Hodegonu w Parku Gülhane w Stambule

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *