Niektórzy to mają szczęście! Jednym manna spada z nieba, inni trafiają szóstkę w Lotto, ale tylko jednemu człowiekowi w dziejach spadły fragmenty boskiego outfitu prosto pod nogi. I to nie przypadkowo. Matka Boska zrzuciła je z siebie specjalnie dla niego.

Dla Tomasza, patrona wszystkich sceptyków. Tego samego, który nie dotarł na czas, nie uwierzył na słowo, a potem musiał gmerać Jezusowi paluchami w ranach. Najwyraźniej był notorycznym guzdrałą, bo spóźnił się także na pogrzeb Maryi.

Wątpcie, moi drodzy, a będzie wam dane! Wtedy nawet spóźnić możecie się w samą porę.

Maryja, rzecz jasna już po zmartwychwstaniu, najwyraźniej wypatrywała niedowiarka. Dotarł, gdy ta była już w drodze do Nieba. Gdy go wreszcie zauważyła, westchnęła niewątpliwie i przewróciła oczami – musiało tak być. Następnie potraktowała spóźnialskiego apostoła swoim pasem. Nie, nie w ten sposób. Uprzedzając jego wątpliwości, zrzuciła pas z nieba jako dowód Wniebowzięcia. Legendy nie podają, czy wcześniej z chmur do uszu Tomasza doleciało gromkie, kobiece: „Halo, Tomaszu, no nareszcie!”.

Tak z grubsza zachodnia tradycja przedstawia historię jednej z najważniejszych relikwii maryjnych chrześcijaństwa. Warto dodać, że stosunkowo niedawna peregrynacja pasa (2011 r.) zgromadziła jednego dnia w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie około 40 000 wiernych.

Najwyraźniej Maryja miała jednak dwa pasy. Ten, który spadł Tomaszowi z Nieba, przechowywany jest w katolickim kościele Sacro Cingolo w Prato we Włoszech.

Drugi znajdziecie w prawosławnym klasztorze na Górze Athos w Grecji. Ma mniej świetlaną przeszłość, za to bardziej burzliwą. Nie ma w niej spóźnionego apostoła ani przedmiotu spadającego z nieba. Jest starsza pani z drogocenną skrzynią i dwóch takich, co to lubią sobie czyjąś własność w szlachetnym celu przygarnąć.

W tej wersji historii o pasie Matki Boskiej Maryja – najwyraźniej przewidując swoje ubóstwienie – na łożu śmierci przekazuje część własnej garderoby dwóm pobożnym dziewicom. Te przed śmiercią przekazują ją następnym, a tamte kolejnym. I tak oto święta sztafeta trwa nieprzerwanie i bez zakłóceń przez parę następnych wieków. Do czasu, gdy u jednej ze „strażniczek” świętych pamiątek, starszej już wówczas kobiety, pojawiają się dwaj podający się za pobożnych pielgrzymów panowie.

Pozachwycali się relikwiami, przy okazji dokładnie obejrzeli skrzynię, w której były przechowywane święte pamiątki, i odjechali. Wrócili niebawem z ukrytą w bagażach identyczną skrzynią, taką jak ta, w której kobieta przechowywała relikwie. Reszty się już domyślacie.

Metodą „na pielgrzyma” nikt się specjalnie nie oburzył. Wszak kradzieży dokonano w szczytnym celu, a przy okazji była to praktyka w owych czasach dość rozpowszechniona. Znaleziono nawet na nią piękne określenie – pobożna translacja. Bo to święty, rękami swoich emisariuszy, broń Boże złodziei, decydował, gdzie jego relikwie miały się znaleźć. I tak pas Maryi trafił do Konstantynopola, miasta, które Matka Jezusa szczególnie umiłowała i otoczyła opieką. A konkretniej – do miejsca, gdzie i ja trafiłam, szukając małego kościółka nieopodal Hagii Sophii.

Szukając miejsca, z którego wyruszały copiątkowe maryjne procesje, trafiłam na człowieka, który niezwłocznie wszedł w rolę mojego przewodnika. Zaprowadził mnie, gdzie trzeba, pokazał fragmenty murów, i nagle zaczął otwierać klapę w podłodze małego meczetu. Był nim Musa Sahin, właściciel pobliskiego sklepu z dywanami i pamiątkami. Nie wiedział nic o relikwiach, opowiadał natomiast o tunelu łączącym kościół z Hagia Sophią. Dopiero po powrocie ze Stambułu, szperając w poszukiwaniu wiedzy na temat tunelu, znalazłam informacje o relikwiach.

Mój przesympatyczny przewodnik a przy okazji właściciel sklepu z pamiątkami.

Tych, którzy, jak święty Tomasz, nie uwierzą, dopóki nie zobaczą, zapraszam do zwątpienia i sprawdzenia osobiście. Instrukcje podałam w poprzednim wpisie 😊.

➡️ Tu jeszcze zrobię wam mały przypis. To pas przechowywany dzisiaj w klasztorze na Górze Athos uznawany jest za ten, który przez wieki znajdował się w małej komnacie w podziemiach klasztoru Chalkoprateia, jednego z głównych ośrodków maryjnych dawnego Konstantynopola, a dzisiaj małego meczetu nieopodal Hagii Sophii.

 ➡️ Odkryłeś jakieś miejsce dzieki Wolnemu Wybiegowi? Jeśli publikujesz relacje, zdjęcia w mediach społecznościowych daj hasztag #WolnyWybiegStambul #StambulMiastoObjawione

➡️ Podoba ci się to co robię? Masz ochotę wesprzeć mnie w dalszych poszukiwaniach?

Skomentuj, udostępnij! Możesz mi także postawić kawę:).

WolnyWybieg

Atatürk atrakcje Bizancjum ciasteczka ciekawostki Emirgan Park Hagia Sophia Hekate historia historia Turcji Imperium Osmańskie Istanbul jak dojechać Justynian Kadiköy kawa kawiarnie komunikacja miejska Konstantynopol Konstantyn Wielki książki lektury Marcelina Szumer-Brysz Matka Boska Mała Hagia Sophia Moda Iskelesi Mury Teodozjusza Osmanbey Park Gülhane porady punkt widokowy półksiężyc reportaże Stambuł Stambuł inaczej Stambuł po polsku Stambuł praktycznie Turcja turecka flaga Yedikule Zamek Siedmiu Wież zabytki zabytki bizantyńskie Złota Brama ćwiczenie z wyobraźni śniadanie

Pas Matki Boskiej – maryjne relikwie Konstantynopola

Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *